Dowcipy o matematykach i innych naukowcach

Data ostatniej modyfikacji:
2010-10-31

W przedziale pociągu jechała grupa matematyków i ekonomistów. Matematycy kupili jeden bilet, a zanim przyszedł konduktor zamknęli się w toalecie. Gdy konduktor zapukał jeden z matematyków uchylił drzwi i podał bilet do kontroli. W drodze powrotnej ekonomiści postanowili podróżować tak samo. Gdy zbliżał się konduktor weszli do toalety i na odgłos pukania podali bilet do kontroli. Bilet wzięli matematycy i poszli zamknąć się do następnej toalety.

***

Teraz kilka wariantów dowcipu o łaciatej krowie:

W jednym przedziale pociągu w Szwajcarii spotykają się: fizyk doświadczalny, fizyk teoretyk i matematyk. Przez okno zobaczyli łąkę, na której pasły się trzy łaciate krowy. Fizyk doświadczalny skomentował to następująco:
- W Szwajcarii wszystkie krowy są łaciate.
- O przepraszam. W Szwajcarii istnieją łaciate krowy - poprawił go kolega-teoretyk, a matematyk zawyrokował:
- W Szwajcarii istnieją trzy krowy, które są łaciate przynajmniej z jednej strony.

***

Astronom, fizyk, informatyk i matematyk przejeżdżali pociągiem przez Anglię. Pierwszym widoczkiem, na który zwrócili uwagę, było duże pole, na którym pasła się czarna krowa. Każdy z nich zrobił o tym uwagę w swoim notatniku z podróży. Astronom napisał: Wszystkie obserwowane w Anglii krowy są czarne. Fizyk napisał: Hipoteza robocza: krowy w Anglii są czarne. Informatyk napisał: Anglia->krowy[1]="czarna";. Matematyk napisał: Istnieje w Anglii co najmniej jedno pole, na którym co najmniej jedna krowa z co najmniej jednej strony jest czarna.

*** 

Biolog, statystyk, informatyk i matematyk wybrali się na safari. Jadą jeepem przez sawannę, zatrzymując się od czasu do czasu i obserwując okolicę przez lornetki. Nagle biolog krzyknął:
- Spójrzcie! Tam jest stado zebr. A w środku jedna cała biała. To fantastyczne odkrycie. Istnieją białe zebry. Będziemy sławni!
Na to rzekł statystyk:
- To o niczym nie świadczy. Wiemy tylko, że na świecie żyje jedna biała zebra.
A matematyk dodał:
- Tak naprawdę, to wiemy tylko, że istnieje jedna zebra biała z jednej strony.
A informatyk stwierdził:
- Nic nie wiemy. To wystąpił wyjątek krytyczny!

***

Trzech ludzi leciało balonem, ale stracili orientację i postanowili dowiedzieć się, gdzie się znajdują. Obniżyli lot i widząc na dole człowieka zapytali:
- Czy może nam pan powiedzieć, gdzie jesteśmy?
- W balonie - odpowiedział człowiek na ziemi.
- Pan zapewne jest matematykiem.
- A po czym to wnioskujecie?
- Podał pan odpowiedź prawdziwą, precyzyjną i zupełnie bezużyteczną.
- A panowie zapewne są inżynierami.
- A skąd taki wniosek?
- Po pierwsze: nie macie pojęcia, gdzie jesteście i jak się tam znaleźliście, po drugie: prosicie o pomoc matematyka, a po uzyskaniu odpowiedzi dalej nic nie wiecie i winicie za to matematyka.
Patric Vernon, topolog

***

Jeśli lecąc samolotem masz ochotę na pogawędkę, na pytanie sąsiada "Czym się pan zajmuje?" odpowiedz: "Jestem prawnikiem". Jeśli pragniesz ciszy i spokoju odpowiedz: "Jestem matematykiem".

*** 

Matematyk, fizyk i inżynier dostali po kawałku siatki ogrodzeniowej i zadanie, by ogrodzić jak największy teren. Inżynier ogrodził elegancki kwadrat. Fizyk obliczył że najlepszy stosunek powierzchni do obwodu ma koło i rozstawił siatkę w okrąg. Natomiast matematyk rozstawił siatkę byle jak w krzywa zamkniętą, wszedł do środka i powiedział, że jest na zewnątrz.

*** 

Z fizyków doświadczalnych śmieją się pogardliwie fizycy teoretycy, z teoretyków - matematycy, z matematyków - logicy, a z logików śmieją się... wszyscy.
Marek Pacholski

***

Matematyk i inżynier byli na wykładzie u fizyka z teorii Kulza-Kleina odnoszącej się do procesów występujących w przestrzeniach 9-, 12- i wyżejwymiarowych. Matematyk delektuje się wykładem, a inżynier marszczy brwi i wygląda na wielce zakłopotanego. Po wykładzie inżynier pyta matematyka, w jaki sposób zrozumiał, o czym mówił fizyk.
Matematyk - Po prostu wyobrażałem to sobie.
Inżynier - Jak można sobie coś wyobrazić w przestrzeni 9-wymiarowej?
Matematyk - Po prostu najpierw wyobrażam to sobie w przestrzeni n-wymiarowej, a potem zakładam, że n = 9.

***

W pewnym nadmorskim hotelu spotkali się inżynier, fizyk i matematyk. Inżynier obudził się w nocy, bo poczuł dym. W korytarzu zauważył pożar, wrócił więc do pokoju, napełnił wodą kubeł na śmieci i ugasił ogień. Potem poszedł spać. Trochę później obudził się fizyk, poczuł dym, otworzył drzwi i zobaczył ogień w korytarzu. Podszedł do węża pożarowego, szybko obliczył szybkość rozprzestrzeniania się ognia, odległość, ciśnienie wody, trajektorię jej lotu itp. Ugasił ogień przy minimalnym zużyciu wody i energii. Później obudził się matematyk, poczuł dym i wyszedł na korytarz, zobaczył ogień i wąż przeciwpożarowy. Pomyślał przez chwilę i wykrzyknął: - Och, rozwiązanie istnieje! - i poszedł spać.

***

Fizyk doświadczalny, fizyk teoretyk i matematyk zostali eksperymentalnie zamknięci na tydzień w celach więziennych. Każdemu dano 1 sztukę konserwy tyrolskiej w puszce. Po tygodniu kolejno otwierano ich cele. Fizyk doświadczalny czuł się świetnie, zauważono, że ściany jego celi były mocno zaplamione.
- Jak udało się panu przetrwać?
- Rzucałem puszką o ścianę tak długo, aż zaczęła pękać i mogłem ze ścian zlizywać jej zawartość.
W celi fizyka teoretyka na ścianie wydrapane były kilometrowe wzory, całki, pochodne itp. W jednym miejscu ściana była silnie zaplamiona. Sam fizyk teoretyk siedział pośrodku syty i zadowolony.
- Jak udało się panu przetrwać?
- Obliczyłem kąt i optymalną siłę rzutu, przy której puszka się otwiera.
W celi matematyka znaleziono zimne ciało. Obok stała ciągle nieotworzona konserwa tyrolska, a na ścianie wydrapane było tylko jedno zdanie: "Dany jest walec..."

***

Szalony socjolog porwał trzech kolegów: inżyniera, fizyka i matematyka, zamknął ich w osobnych celach z bieżącą wodą i mnóstwem jedzenia w puszkach, ale bez otwieraczy do puszek. Po miesiącu socjolog wrócił. Cela inżyniera od dawna była pusta. Z drobiazgów, które nosił w kieszeni inżynier skonstruował otwieracz, z aluminiowych denek i cukru przygotował materiał wybuchowy i uciekł. Fizyk siedział na środku celi zadowolony. Obliczył kąt uderzenia, przy którym denko odpada i otwierał puszki rzucając nimi o ścianę. Rozwinął obwód bicepsa i pracował właśnie nad nową teorią kwantową. W celi matematyka puszki ułożone były w zadziwiającą konfigurację stanowiącą rozwiązanie "problemu całujących się kul". Jego zwłoki leżały pod ścianą, na której widniał napis wykonany krwią:
Twierdzenie. Jeśli nie otworzę tych puszek, umrę.
Dowód: Załóżmy nie wprost...

***

Einstein nie potrafił bez pomocy drugiej osoby wypełnić deklaracji podatkowej. Mawiał: To jest zbyt skomplikowane dla matematyka. Do tego trzeba być filozofem.

***

- Co jest potrzebne do pracy matematykowi?
- Papier, ołówek i kosz na śmieci.
- Co jest potrzebne do pracy filozofowi?
- To samo, tylko bez kosza.

 

Jak oni liczą?

Do pewnego pomieszczenia najpierw weszły dwie osoby, a następnie wyszły trzy. O wyjaśnienie tego zjawiska poproszono księdza, inżyniera, biologa i matematyka.

  • Ksiądz: To cud!
  • Inżynier: W środku już ktoś był.
  • Biolog: Nastąpiło rozmnożenie.
  • Matematyk: Jeśli do pomieszczenie wejdzie jeszcze jedna osoba, pokój będzie pusty.

Znam ten dowcip

Znam ten dowcip z jeszcze jedną osobą - fizykiem, który stwierdził, że to błąd pomiaru.

Dlaczego informatycy to mylą?

Dlaczego informatycy mylą Boże Narodzenie z Halloween?
31 oct = 25 dec

Powrót na górę strony