Kobiety mają pod górkę

Data ostatniej modyfikacji:
2009-08-3
Autor: 
opracowanie redakcyjne

Kobiety zawsze miały pod górkę. Zwłaszcza w matematyce. Oto kilka przykładów.

Pierwsza kobieta w dziejach nauki - Hypatia (ok. 370-415) - to męczennica. Zamiast szukać sobie chłopa, a potem wychowywać dzieci, zajmowała się matematyką, fizyką i astronomią. Przypisuje się jej wynalazek aerometru, astrolabium i planisfery, napisała komentarze do prac Apoloniusza i Diofantosa. A przecież dobrzy ludzie mówili jej, że zajęcia takie przystoją tylko ladacznicom. Mówili, mówili aż święty (wtedy jeszcze tylko arcybiskup) Cyryl (rzecz działa się w Aleksandrii) doradził im, by zołzę ukamienować. I rzeczywiście: poskutkowało. Na pocieszenie Hypatia ma dziś krater na Księżycu i to z widocznej strony.

Dalsze nasze koleżanki po fachu bez trudu można sobie przypomnieć - płonęły jaskrawym płomieniem na stosach praktycznie aż do 1700 roku. Nie warto więc wchodzić w szczegóły.

Sophie Germain (1776-1831) koniecznie chciała zostać matematykiem. Dopuściła się nawet oszustwa. Ponieważ było niemożliwe, aby uczęszczała na zajęcia w Ecole Politechnique, więc namówiła jednego ze studentów, by przynosił jej notatki i tematy prac domowych oraz podrzucał wykładowcom wykonane przez nią prace. Znana była z tego, że udowodniła, iż równanie xn+yn=zn nie ma rozwiązań w liczbach całkowitych nie podzielnych przez n, gdy n jest nieparzystą liczbą pierwszą, mniejszą od stu. Ale przecież już 150 lat później mężczyźni poszli w dowodzeniu Wielkiego Twierdzenia Fermata znacznie dalej.

Członkowie Akademii Paryskiej przyznali Sophie Germain w 1816 roku Grand Prix za pracę o wytrzymałości metali. Ale sprawiedliwości stało się zadość - na tablicy wymieniającej wszystkich laureatów tej nagrody, umieszczonej na wieży Eiffla, jej nazwiska nie umieszczono.

Zofia Korwin-Krukowska (herbu Ślepowron) (1850-1891) najpierw znalazła sobie naiwnego młodego człowieka, który zawarł z nią fikcyjny ślub (fikcyjny, by nie przeszkadzać jej w nauce, a ślub - by mogła swobodnie przebywać w męskim towarzystwie, co do uprawiania nauki było, jak wiadomo, konieczne). Po ślubie nazywała się Kowalewska. Potem znalazła, cieszącego się w młodości bardzo złą reputacją wśród mężów, braci i ojców licznych kobiet, starca będącego na dodatek tytanem matematyki - Karla Weierstrassa. Natychmiast wkradła się w jego łaski prezentując to, na co okazał się najbardziej łasy - duże wykształcenie i pomysłowość w matematyce (cóż, ten wiek...). Do tego stopnia go zawojowała, że zaczął forsować pomysł, by za udowodnione przez nią twierdzenie o rozwiązalności równań różniczkowych cząstkowych dać jej doktorat. Na próżno Darboux, Hermite i inni próbowali nie zauważać ani Kowalewskiej, ani jej wyniku. Weierstrass się uparł i Kowalewska w 1874 roku doktorat otrzymała. Jednak to najważniejsze w teorii równań różniczkowych cząstkowych twierdzenie nie mogło widocznie nosić nazwiska kobiety i dziś znajdujemy je w literaturze jedynie jako twierdzenie Cauchy'ego-Kowalewskiej, choć Cauchy nie żył już wtedy od 17 lat!

Gdy zaproponowano kandydaturę Kowalewskiej do Akademii Szwedzkiej jej sekretarz naukowy (Akademii oczywiście nie Kowalewskiej) zauważył: Gdy Akademia zacznie wybierać na swoich członków kobiety, to przy jakich żywych stworzeniach zdecyduje się zatrzymać?

W 1994 roku minęło sto lat od chwili, gdy pierwsza kobieta uzyskała doktorat z matematyki w normalnym (czyli męskim) trybie. Była to Angielska Grace Chisholm Young (żona brytyjskiego matematyka Williama Younga). Doktorat uzyskała w Niemczech (w Getyndze), a jej praca dotyczyła rachunku różniczkowego funkcji rzeczywistych wielu zmiennych. Wcześniej Grace ukończyła studia matematyczne na Uniwersytecie w Cambridge. Egzaminy wstępne zdała w wieku 17 lat, ale aż 4 lata musiała czekać, zanim dopuszczono ją do podjęcia tych studiów. Ukończyła je zdając egzaminy końcowe z pierwszą lokatą, jednak nie uzyskała tytułu magistra, który kobietom wówczas nie przysługiwał.

Maria Skłodowska-Curie (1867-1934) uzyskała doktorat z fizyki dopiero w 1903 roku lecz studia ukończyła na rok przed doktoratem Grace Chisholm Young. Pierwszą nagrodę Nobla otrzymała razem z doktoratem (laureatka Nobla może dostać doktorat nawet we Francji - w końcu to Szwedzi pierwsi się ośmieszyli).

  

Zdjęcia przedstawiają awers i rewers dyplomu noblowskiego Marii Skłodowskiej-Curie.  

wybór fragmentów tekstu z miesięcznika "Delta" nr 12/95
zamieszczony za zgodą Redakcji

 

A Emmy Noether?

A Emmy Noether? Przecież tak dużo wniosła do matematyki w tak trudnych czasach.

Widocznie...

Ona widocznie miała z górki!

Powrót na górę strony